Blog

Smaki delty Mekongu – Cukierki kokosowe, papier ryżowy i rượu rắn

Fragment podróży dookoła świata – zapiski z Wietnamu.

Po surowych obrazach domów na palach, Delta Mekongu pokazała nam swoje drugie oblicze – to, które pachnie karmelizowanym kokosem i prażonym ryżem. W drugiej części naszej relacji schodzimy na ląd i odkrywamy, że robienie papieru ryżowego może parzyć palce, a tradycyjne ‘rượu rắn’ z wężem potrafi wywołać dreszcz, który nie ma nic wspólnego z mocą alkoholu.

Zostawiając za sobą spokój pasieki, ruszyliśmy dalej łodzią, wzdłuż kanałów delty Mekongu. Kolejny przystanek prowadził nas do miejsca równie ciekawego - niewielkiej fabryczki, w której powstają cukierki kokosowo-durianowe.

Durian – owoc o reputacji równie kontrowersyjnej, co jego smak – potrafi podzielić tłumy: jedni go uwielbiają, inni uciekają na sam zapach. W niektórych sklepach wiszą nawet tabliczki zakazujące wchodzenia z tym aromatycznym intruzem.

I tak oto, na małej farmie, otoczeni garstką ludzi, zostaliśmy wprowadzeni w tajniki produkcji cukierków kokosowo-durianowych – tak zwanych „mordoklejek”. Od gęstej masy, aż po zawijanie jej w papier ryżowy i kolorowe opakowania.

Długie paski karmelu rozłożone na stole
Wietnamskie 'mordoklejki' w jadalnym papierze ryżowym

Kupując te cukierki dzień wcześniej – z czystego sentymentu – miałam moment poważnych wątpliwości co do tego podejrzanie cienkiego papierka, który nijak nie chciał się odkleić od masy. Zastanawiałam się, czy to się w ogóle zjada, czy może to jakaś produkcyjna wpadka. Bo nasze polskie Irysy, z tego co pamiętam, takich niespodzianek nie miały. Tymczasem, w fabryce odkryłam, że to nie fuszerka, ale sztuka! Sztuka, która wymaga nie tylko precyzji, ale i cierpliwości.

Tradycyjna produkcja ryżowych przysmaków - Prażony ryż i ręcznie robiony papier ryżowy

W kolejnej odsłonie naszej kulinarnej odysei trafiliśmy do fabryczki, w której powstają cuda z ryżu – od prażonego ryżu po własnie taki cieniutki papier ryżowy. Wszystko odbywało się w warunkach, które przypominały kuchnię babci na wsi, ale ten wiejski urok dodawał tylko klimatu.

Najpierw, w ogromnym kotle, uprażono świeży, pachnący ryż. Oczywiście mogliśmy go wszyscy spróbować. Ten smak od razu przywołał wspomnienia z dzieciństwa - wtedy prażony ryż był jedną z tych rzeczy, które po prostu były. Ale ten, jeszcze ciepły i aromatyczny, to najlepszy, jaki jadłam. Tu smak brał się ze świeżości i prostoty.

Duży kocioł wypełniony prażonymi ziarnami, tradycyjne wytwarzanie produktów w Mekongu, Wietnam.

Następnie przyszła kolej na wyrabianie papieru ryżowego. Gospodyni, wprawiona w swoim fachu, pokazała nam, jak to zrobić, a po chwili zachęciła, aby ktoś z naszej grupy odważył się spróbować swoich sił. Zgłosiłam się - oczywiście z czystej ciekawości. Ale cóż, co innego obserwować zgrabne ruchy specjalistki, a co innego samemu próbować opanować to misterium. Produkcja papieru ryżowego wymaga nie tylko zręczności, ale i szybkości, bo wszystko dzieje się błyskawicznie. Proces przypominał trochę smażenie crêpes, tyle że tu wszystko musiało być cienkie jak pajęczyna i działo się trzy razy szybciej.

Efektem moich starań był trochę pognieciony, ale cienki papier ryżowy i poparzone palce. Co się nie robi dla nowych doświadczeń.

Stos kokosów przechowywanych w magazynie, składniki do produkcji wyrobów kokosowych, Mekong, Wietnam.
Lokalni mieszkańcy przy produkcji żywności, warsztat ręcznego wytwarzania w Mekongu, Wietnam.

Rượu rắn – Wietnamski trunek z wężem i etyczne dylematy

W jednym z zakamarków odkryliśmy małą destylarnię alkoholu, specjalizującą się w produkcji rượu rắn – tradycyjnego wietnamskiego trunku, w którym całe węże lub ich części, są macerowane w ryżowym winie lub spirytusie. ‘Rượu rắn’ to ponoć sposób na wzmocnienie.

Degustacja była wyraźnie skierowana głównie do mężczyzn, a przewodnik żartował, pytając, kto odważy się spróbować. Zgłosiło się kilku ochotników, w tym Stefan. Sama przez chwilę miałam ochotę się do nich przyłączyć, ale wtedy kątem oka dostrzegłam klatkę w ciemnym rogu destylarni. W środku leżał całkiem pokaźny wąż – najprawdopodobniej pyton – co wzbudziło we mnie dość mieszane uczucia.

Sam proces produkcji ‘rượu rắn’, polegający na dodawaniu krwi, a czasami nawet żółci węża do alkoholu, wzbudził we mnie pytania o etykę i dobrostan zwierząt. Na półkach stały różne butelki, w których wciśnięto całe, maleńkie węże – niczym eksponaty zatopione w formalinie na lekcjach biologii. Widok ten jednocześnie fascynował i przerażał.

Przypominał o różnorodności tradycji i kultur, które mają często złożone oblicza.

Wąż w klatce jako lokalna atrakcja na targu, Mekong, Wietnam.
Tradycyjne naczynia ceramiczne przed domem, Mekong, Wietnam.
Tradycyjne nalewki alkoholowe z wężami i korzeniami na lokalnym targu, Mekong, Wietnam.
Butelki z nalewkami i lokalnymi alkoholami na targu w Mekongu, Wietnam.