Blog

Zgubieni w Mieście Aniołów. Jak Bangkok zaskoczył nas na początku naszej podróży

Fragment podróży dookoła świata – zapiski z Tajlandii.

Wielki gwar, tropikalny upał i my – zgubieni kilka kilometrów od hotelu zaraz po przylocie. Tak właśnie Bangkok powitał nas na początku naszej tajlandzkiej przygody. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że to miasto potrafi zaskakiwać nie tylko swoim chaosem, zaczynając od jego prawdziwej nazwy, która brzmi jak długi, królewski wiersz.

Widok na Pomnik Demokracji w stolicy Tajlandii
Pomnik Demokracji, Bangkok

Zgubieni na początku przygody w Bangkoku

Po przylocie z Ho Chi Minh, na lotnisku w Bangkoku wsiedliśmy w autobus do centrum. Z jakiegoś powodu wysiedliśmy jednak kilka kilometrów od naszego hotelu. No cóż… uroki wielkiego miasta. Ruch uliczny wydawał się nie mieć końca, a my staliśmy tam, zmęczeni po podróży, otoczeni gwarem obcego miasta, zastanawiając się, jak najłatwiej dotrzeć do miejsca noclegu.

Próbowaliśmy pytać ludzi o radę, ale chyba nie mieliśmy szczęścia trafić na kogoś, kto znał odpowiedź, albo to my byliśmy zbyt zmęczeni, żeby zrozumieć, co do nas mówią. W tamtej chwili wszystko wydawało się trudniejsze, niż powinno.

Zrezygnowani, ale zdeterminowani, zaczęliśmy iść na piechotę, mając nadzieję, że po drodze znajdziemy jakiś środek lokomocji. Po około pół godziny marszu, mijając gmach Ministerstwa Przemysłu i Kopalń, powoli zaczynaliśmy mieć dosyć. Miasto wydawało się ogromne i nieprzystępne, a na horyzoncie nie pojawił się żaden tuk-tuk ani żadna inna opcja, która mogłaby nas uratować z tej sytuacji.

W końcu zmęczeni i bez sił złapaliśmy zwykłą taksówkę. Może nie była to najtańsza opcja, ale w tamtym momencie jedyna, która pozwoliła nam w końcu dotrzeć do celu.

Wszechobecna monarchia – Miasto pod patronatem króla

W centrum Bangkoku stoi Pomnik Demokracji, symbol politycznych przemian XX wieku. Kilka ulic dalej miasto przypomina jednak, że Tajlandia pozostaje monarchią konstytucyjną – instytucją głęboko zakorzenioną w historii i kulturze kraju.

Jadąc taksówką przez miasto, zaczęliśmy dostrzegać detale, które od razu odróżniały Bangkok od innych azjatyckich metropolii. Na wielu budynkach, przy świątyniach i wzdłuż głównych ulic rzucały się w oczy portrety pary królewskiej. Niektóre były umieszczone w złoconych ramach, inne na wielkich banerach wiszących na fasadach budynków.

Tajlandia jest monarchią konstytucyjną, dlatego obecność rodziny królewskiej w przestrzeni publicznej nikogo tu nie dziwi. Dla osób spoza kraju taka celebracja monarchii może być jednak zaskakująca. W Tajlandii król i królowa to nie tylko symbol państwa, ale część codziennego krajobrazu i narodowej tożsamości. Historia monarchii splata się tu z historią Bangkoku w sposób, który trudno oddzielić od samego miasta.

Plac publiczny w Tajlandii z portretem królowej na fasadzie budynku

Od najdłuższej nazwy miejscowości do „Miasta Aniołów”

Dzisiejszy monarcha Tajlandii, król Rama X, wywodzi się z dynastii Chakri, której członkowie rządzą krajem nieprzerwanie od końca XVIII wieku.

To właśnie pierwszy władca tej dynastii, Rama I, w 1782 roku ustanowił Bangkok nową stolicą. Miasto miało być nie tylko centrum politycznym, lecz także symbolem duchowej i kulturowej potęgi kraju. Ta królewska wizja została zapisana nawet w jego nazwie. Pełna nazwa Bangkoku — uznawana za jedną z najdłuższych na świecie — jest w rzeczywistości rozbudowaną pieśnią pochwalną. W polskim tłumaczeniu brzmi mniej więcej tak:

„Miasto Aniołów, Wielkie Miasto, Wieczny Klejnot, Niezwyciężone Miasto Boga Indry, Wspaniałe Miasto Świata, pełne dziewięciu klejnotów, Szczęśliwe Miasto, z królewskimi pałacami przypominającymi niebiański dom, który nie może być porównany do siedzib ludzkich, Miasto ofiarowane Indrze i zbudowane przez Vishnukarmę.”

Dziś, zarówno w Tajlandii, jak i poza nią, używana jest głównie skrócona forma „Bangkok” lub tajska กรุงเทพฯ (Krung Thep), co w zachodnich tlumaczeniach oznacza „Miasto Aniołów”. To romantyczne tłumaczenie przyjęło się na całym świecie, choć w tradycji buddyjskiej i hinduistycznej ‘Thep’ odnosi się do boskich istot, deva, które symbolizują ochronę i duchową harmonię, czyli ‘Miasto Bóstw’ lub ‘Miasto Niebiańskich Istot.

Tak czy inaczej w ten oto sposób Tajlandia może poszczycić się swoim własnym „Miastem Aniołów”, nie mniej wyjątkowym niż Los Angeles w USA.