Dalat – Francuskie dziedzictwo i skuterowa przygoda
Fragment podróży dookoła świata – zapiski z Wietnamu.

Po dniu pełnym zwiedzania okolic Dalat nie mieliśmy jeszcze dosyć i postanowiliśmy pojeździć po mieście, wybierając tym razem trasy prowadzące dalej od centrum.
Dalat zostało założone przez Francuzów w 1897 roku jako letnia ucieczka od upalnego klimatu niżej położonych części Wietnamu. Francuska obecność w kraju trwała do 1954 roku, w czasach Indochin Francuskich. Do dziś kolonialna przeszłość miasta widoczna jest w architekturze, od kościołów i budynków publicznych po dawne wille rozrzucone po wzgórzach.
Te ostatnie nie tworzą jednej wyraźnej dzielnicy. Są rozsiane po całym Dalat, szczególnie na południe i południowy zachód od centrum oraz w okolicach jeziora Xuân Hương. Francuzi planowali Đà Lạt jako rozproszony górski kurort, a nie zwarte miasto kolonialne. Wille miały charakter letniskowy a nie miejski. Każda z nich otoczona była własnym ogrodem i przestrzenią, zaprojektowaną tak, by zabudowa stapiała się z krajobrazem, zamiast nad nim dominować. W praktyce oznacza to, że aby zobaczyć ich więcej, trzeba wyjechać poza ścisłe centrum miasta — dopiero poruszając się skuterem można dostrzec, jak bardzo są one rozproszone po wzgórzach.
Jeśli jednak wskazać jeden najbardziej rozpoznawalny symbol francuskiego okresu w Dalat, jest nim stacja kolejowa Gare de Da Lat, otwarta w 1938 roku jako część kolei wąskotorowej łączącej miasto z innymi miejscowościami. Dziś jest atrakcją turystyczną, choć niegdyś pełniła ważną funkcję transportową. Budynek zaprojektowano głównie w stylu Art Déco, jednak nie brakuje w nim lokalnych wpływów - charakterystyczne trzy ostre szczyty dachu nawiązują do masywu Lang Biang, górującego nad regionem.
W centrum miasta stoi katedra św. Mikołaja, ukończona w 1942 roku. Jej smukła sylwetka z jasną fasadą wznosi się na wysokość około 65 metrów, dominując nad okoliczną zabudową. Budowla, inspirowana europejską architekturą sakralną, znana jest również jako Katedra Koguta — od brązowego koguta umieszczonego na szczycie krzyża, który pełni funkcję wiatrowskazu.
Jednak najbardziej charakterystyczną konstrukcją pozostaje niewielka replika wieży Eiffla, stojąca w pobliżu głównego ronda. Mierzy około 100 metrów i pełni funkcję wieży telewizyjnej. Choć nie jest wiernym odwzorowaniem paryskiego oryginału, jej forma wyraźnie nawiązuje do jego charakterystycznego kształtu.


Skutery kontra strome uliczki
Będąc niedaleko stacji, postanowiliśmy zajechać do Doliny Miłości, która również pamięta czasy francuskiej obecności w mieście. Dotarliśmy jednak zbyt późno - park był już zamykany na noc. Nie zrażeni, ruszyliśmy dalej, pozwalając sobie na spontaniczną przejażdżkę po mieście.
Przygoda nabrała tempa, kiedy z niezrozumiałą dla nas obu zaciętością postanowiliśmy zmierzyć się z ulicą, która wydawała się bardziej pionowa niż pozioma.
Efekt? Nasz wierny skuter, nie mniej zaskoczony niż my, zaczął dawać oznaki zadyszki, a my, w desperackiej próbie hamowania i równocześnie utrzymania równowagi, zaczęliśmy niekontrolowanie staczać się w dół, przebierając nóżkami jak pająki. Pędziliśmy prosto w objęcia muru i pewnie roztrzaskalibyśmy tył motoru, gdyby nie dzieci, które, widząc co się święci, podbiegły do nas, żeby zatrzymać naszą niekontrolowaną jazdę. To mogli być 10-latkowie, którzy definitywnie wiedzieli więcej o jeździe skuterem niż my!
O dziwo, poza kilkoma siniakami nic poważnego nam się nie stało, choć skuterek doznał lekkich uszkodzeń. Z ciężkim sercem jechaliśmy do hotelu, przygotowani na to, że nasz gospodarz zażąda od nas fortuny w dongach jako opłatę za naszą małą eskapadę. Ku naszemu zdumieniu spojrzał na nas, na skuter, z filozoficznym spokojem wzruszył ramionami i odpuścił sprawę.
Morał z tej historii? Czasem warto wynajmować skuter bezpośrednio w hotelu, zwłaszcza jeśli gospodarz okazuje się być osobą o wielkim sercu i jeszcze większej tolerancji na turystyczne wpadki. Bo choć nie każda przygoda kończy się happy endem, to ta nauczyła nas, że wszędzie na całym świecie znajdują się dobrzy ludzie. Ach, i że nie każda ulica jest stworzona do podjeżdżania na skuterze.


