Blog

20. Dalat - Francuskie dziedzictwo i skuterowa przygoda

wietnam
Kamiennice w kolonialnym stylu w otoczeniu parku i straganow, Dalat

Dalat: dziedzictwo francuskiej kolonii w sercu wietnamskich gór

Po dniu pełnym zwiedzania okolic Dalat nie mieliśmy jeszcze dosyć i postanowiliśmy pojeździć po mieście, by zobaczyć miejsca związane z jego francuską przeszłością. Dalat, niegdyś francuska kolonia, obfituje w zabytki przypominające o czasach, gdy miasto służyło Francuzom jako letnia ucieczka od upalnego klimatu niżej położonych części Wietnamu.

Dalat zostało założone przez Francuzów w 1897 roku właśnie ze względu na swoje położenie w górach, które zapewniało przyjemny klimat przez cały rok. Wpływ kolonialnej przeszłości jest do dziś widoczny w architekturze – wiele budynków, kościołów i miejsc publicznych przypomina tu małą, górską kolonię. Do najbardziej rozpoznawalnych symboli francuskiego dziedzictwa należy stacja kolejowa Gare de Da Lat, otwarta w 1938 roku jako część kolei wąskotorowej, łączącej Dalat z innymi miejscowościami. Dziś jest atrakcją turystyczną, ale niegdyś była ważnym ośrodkiem transportowym. Jednak najbardziej charakterystyczną konstrukcją jest niewielka replika wieży Eiffla. Ta kopia, stojąca w pobliżu głównego ronda, mierzy około 100 metrów i pełni funkcję wieży telewizyjnej. Choć nie jest to dokładna kopia paryskiego oryginału, konstrukcja nawiązuje do jego charakterystycznego kształtu, przypominając o francuskiej historii Dalat.

Będąc niedaleko stacji, postanowiliśmy zajechać do Doliny Miłości – malowniczego miejsca pełnego urokliwych ogrodów, jezior i barwnych kompozycji kwiatowych. Niestety, dotarliśmy zbyt późno, ponieważ park zamykano na noc. Nie zrażeni, ruszyliśmy w miasto, by pojeździć na własną rękę i odkrywać jego inne zakątki.

Widok na francuską architekturę stacja kolejowa Gare de Da Lat, Dalat
Wieza zegarowa w Dalat

Skutery kontra strome uliczki

Jeździliśmy więc sobie po mieście, przemierzając wąskie i strome uliczki, chłonąc lokalną atmosferę. Przygoda nabrała tempa, kiedy z niezrozumiałą dla nas obu zaciętością postanowiliśmy zmierzyć się z ulicą, która wydawała się bardziej pionowa niż pozioma.
Efekt? Nasz wierny skuter, nie mniej zaskoczony niż my, zaczął dawać oznaki zadyszki, a my, w desperackiej próbie hamowania i równocześnie utrzymania równowagi, zaczęliśmy niekontrolowanie staczać się w dół, przebierając nóżkami jak pająki. Pędziliśmy prosto w objęcia muru i pewnie roztrzaskalibyśmy tył motoru, gdyby nie dzieci, które, widząc co się święci, podbiegły do nas, żeby zatrzymać naszą niekontrolowaną jazdę. To mogli być 10-latkowie, którzy definitywnie wiedzieli więcej o jeździe skuterem niż my! O dziwo, poza kilkoma siniakami nic poważnego nam się nie stało, choć skuterek doznał lekkich uszkodzeń. Z ciężkim sercem jechaliśmy do hotelu, przygotowani na to, że nasz gospodarz zażąda od nas fortuny w dongach jako opłatę za naszą małą eskapadę. Ku naszemu zdumieniu spojrzał na nas, na skuter, z filozoficznym spokojem wzruszył ramionami i odpuścił sprawę. Morał z tej historii? Czasem warto wynajmować skuter bezpośrednio w hotelu, zwłaszcza jeśli gospodarz okazuje się być osobą o wielkim sercu i jeszcze większej tolerancji na turystyczne wpadki. Bo choć nie każda przygoda kończy się happy endem, to ta nauczyła nas, że wszędzie na całym świecie znajdują się dobrzy ludzie. Ach, i że nie każda ulica jest stworzona do podjeżdżania na skuterze.

Nocny widok na jezioro w Dalat z kolorowymi swiatlami

Informacje praktyczne

Miejsce to oferuje różnorodne atrakcje dla zakochanych, takie jak ławki miłości, mosty przeznaczenia oraz ścieżki spacerowe zaprojektowane z myślą o romantycznych chwilach i zdjęciach.