9. Sapporo: Park Odori - Między festiwalem piwa a magią Bon Odori
Fragment podróży dookoła świata – zapiski z Japonii.
Serce Sapporo bije w parku Odori – zielonej oazie, która niczym tajemnicza granica przecina miasto na pół. Choć pierwotnie ten pas ziemi miał jedynie chronić metropolię przed pożarami, dziś jest areną najważniejszych wydarzeń na Hokkaido. To tutaj zimą powstają gigantyczne rzeźby ze śniegu na festiwalu Yuki Matsuri, a latem park zamienia się w tętniące życiem centrum festiwalowe.
My trafiliśmy do parku latem – w czasie festiwalu, który od lat przyciąga mieszkańców Sapporo do wspólnego tańca.

Festiwal piwa w Sapporo - Niespodziewany zwrot akcji
Jet lag wciąż mocno dawał nam się we znaki, więc zamiast zwiedzać miasto, odsypialiśmy trudy podróży. Ale już późnym popołudniem, pełni energii i entuzjazmu, ruszyliśmy do parku Odori. Plan był prosty: pójść na festiwal piwa. W końcu Sapporo to nie byle jakie miasto, a browar to tutaj prawie jak dobro narodowe (jeden z najstarszych i najbardziej znanych browarów w Japoni). Dumni z naszego planu czuliśmy się jak dwaj nieustraszeni koneserzy, gotowi na każde degustacyjne wyzwanie.
Jednak Sapporo miało dziś inne plany. Zamiast barwnej palety piw, wpadliśmy prosto w ramiona festiwalu Bon Odori, który okazał się czymś znacznie więcej niż zwykłym festiwalem. Bon Odori to jeden z trzech najważniejszych okresów wakacyjnych w Japonii, obok noworocznego świętowania i Złotego Tygodnia w maju. To czas, kiedy Japończycy wierzą, że ich przodkowie wracają na ziemię, by odwiedzić swoje rodziny.
Zatem zamiast zanurzać się w różnorodności sapporowskich piw, wylądowaliśmy na japońskich obchodach Dnia Wszystkich Świętych. Ale wcale nie byliśmy tym rozczarowani – wręcz przeciwnie. Park Odori zamienił się w żywy obraz, wypełniony ludźmi w tradycyjnych kimonach. Zachwyceni tym, co widzimy, postanowiliśmy zanurzyć się w tej nieoczekiwanej atmosferze. Rozłożyliśmy się na trawie z przekonaniem, że jednak nie ma tego złego. I tak, z piwem w ręku - bo przecież plan trzeba było jakoś uratować - obserwowaliśmy ten niecodzienny spektakl.






Sapporo w rytmie Bon Odori - W sercu tradycji i wspólnoty
Najpierw usłyszałam rytm, a zaraz po nim dołączył śpiew. Park był już wypełniony ludźmi w kolorowych kimonach. W samym sercu placu stała scena. To właśnie z niej dobiegał monotonny, ale hipnotyzujący śpiew, który zdawał się być wieczny. Bębniarze, zmieniając się co jakiś czas, z pasją uderzali w bębny, podtrzymując ten sam pulsujący rytm. Wokół sceny, w harmonijnym ruchu, ludzie poruszali się w jednym, powtarzalnym tańcu. Byli tak ze sobą zsynchronizowani, że można było pomyśleć, że tańczą od zawsze. Atmosfera była pogodna, a zarazem pełna szacunku dla tego, co się działo. Wszystko to trwało do późnego wieczora, a ja, jako obserwator, czułam się szczęśliwa, że mogłam być świadkiem tego wyjątkowego fragmentu życia, tak odmiennego od znanego mi świata, a jednocześnie tak uniwersalnego i ludzkiego.
Nasza wizyta w Sapporo przekształciła się w niezapomnianą przygodę, dając nam rzadką możliwość zanurzenia się w autentycznym doświadczeniu – takim, które na chwilę pozwoliło nam poczuć się częścią lokalnej społeczności.






