Blog

Plaża An Bàng w Hoi An – Bambusowe łodzie, złoty piasek i widok na wyspy Cham

Fragment podróży dookoła świata – zapiski z Wietnamu.

Okrągłe, niebieskie łodzie na piasku z widokiem na morze w tle, Wietnam.
Plaża Cửa Đại, Hoi An

Następnego dnia, zainspirowani poprzednią przygodą, wyruszyliśmy znów za miasto. Cel był prosty: dotrzeć nad morze i zrobić sobie dłuższą przejażdżkę wzdłuż wybrzeża. Nad wodę co prawda trafiliśmy, ale z planowanego kręcenia kilometrów niewiele wyszło. Plaża An Bàng spodobała nam się na tyle, że to właśnie na niej spędziliśmy resztę dnia. Był to nasz ostatni dzień w Hoi An, więc chcieliśmy po prostu odpocząć.

Gdy dojechaliśmy na miejsce, spotkaliśmy turystów, leniwie wylegujących się na złotym piasku. W oddali majaczyły kontury Cù Lao Chàm, znanych również jako Wyspy Cham – archipelagu ośmiu wysp, będących częścią rezerwatu biosfery UNESCO. To właśnie w ich pobliżu znaleziono w latach 90-tych wrak statku z XV wieku z dobrze zachowaną porcelaną.

An Bàng poza sezonem okazała się strzałem w dziesiątkę. Ruch turystyczny był wtedy minimalny, a na plaży panował spokój. Poddawaliśmy się błogiemu lenistwu na rozgrzanym słońcem piasku, podczas gdy chłodzące fale Morza Południowochińskiego przynosiły upragnioną ochłodę. Wietnamczycy nazywają to morze “Morzem Wschodnim Wietnamu”, bo leży na wschód od kraju. Jest to oficjalna nazwa stosowana w Wietnamie, podkreślająca ich własną perspektywę i suwerenność nad tym obszarem.

Oprócz szerokiego pasa miękkiego piasku i czystej wody, na plaży stały cumujące tuż przy brzegu tradycyjne, wietnamskie, okrągłe łódki bambusowe (thuyền thúng). Mają około 1,5 m średnicy i są uszczelniane żywicą lub smołą. Ich powstanie wiąże się z francuskim okresem kolonialnym w Indochinach, kiedy to wprowadzono wysoki podatek od łodzi rybackich. Wietnamscy rybacy wpadli jednak na sprytny pomysł: zaczęli budować okrągłe jednostki i uparcie twierdzili, że to nie żadne statki, lecz zwykłe kosze do połowu, dzięki czemu unikali opłat.

Ta historia stała się symbolem wietnamskiej zaradności i oporu – ot, taki tamtejszy wóz Drzymały. O podobieństwach między Polakami a Wietnamczykami, wynikających z naszej historii i mentalności, pisałam już w wielu artykułach. Tutaj po raz kolejny idealnie sprawdza się zasada: Wietnamczyk potrafi.

Ten dzień upłynął nam dokładnie tak, jak było trzeba, na nicnierobieniu. Wieczorem ruszaliśmy w dalszą podróż po Wietnamie. I choć nasza ostatnia podróż zajęła nam całą dobę, znów zdecydowaliśmy się na nocny autobus. Następnym przystankiem miał być Dalat. Tym razem mieliśmy do pokonania 600 km drogi z przesiadką w Nha Trang. Jak przetrwaliśmy tę trasę? O tym przeczytacie w kolejnym wpisie!

Plaża z leżakami i słomianymi parasolami, turyści wypoczywający nad morzem, Wietnam.
Tradycyjne okrągłe łodzie na piaszczystej plaży z widokiem na morze, Wietnam.