Blog

3. Tokyo Station City – Miasto w mieście

Fragment podróży dookoła świata – zapiski z Japonii.

Podziemny labirynt pełen kolorowych butików, postaci z anime i plastikowych dań, które wyglądają jak prawdziwe. Tokyo Station City to miasto w mieście, w którym zgubienie się jest częścią przygody.

Tokyo Station w Tokio na tle wieżowców dzielnicy Marunouchi

Wracając na główny dworzec, znów znaleźliśmy się w samym sercu Tokyo Station City – miejsca, które jest czymś znacznie więcej niż tylko węzłem komunikacyjnym. To tak gęsta sieć korytarzy i podziemnych przejść, że bez mapy – a czasem i pomocy uprzejmych przechodniów – łatwo stracić tu orientację. Jakże by inaczej, skoro sama powierzchnia stacji wraz z całą infrastrukturą to aż 182 000 m². Kiedy dodamy do tego kultowy Tokyo Station Hotel, galerie sztuki oraz wyrastające nad nim biurowo-handlowe wieżowce GranTokyo, ogrom tego miejsca zaczyna wręcz oszałamiać. To już nie jest zwykły dworzec, to tętniące życiem miasto.

Ale to jeszcze nie wszystko. W podziemiach dworca znajdują się pasaże handlowe, które rozciągają się daleko poza oficjalne granice stacji, łącząc się niezauważalnie z sąsiednimi dzielnicami Otemachi i Ginza. I to właśnie w tym gigantycznym, podziemnym labiryncie przyszło nam się zgubić.

Paradoksalnie, to błądzenie okazało się najlepszą częścią przygody. Zamiast szukać wyjścia, daliśmy się porwać temu ukrytemu światu, w którym każdy krok odsłaniał coś nowego. Od luksusowych butików i galerii sztuki, przez niezliczone restauracje i bary, aż po sklepy z japońskimi gadżetami – można tu znaleźć wszystko, czego dusza zapragnie. Każdy metr kwadratowy tego miejsca udowadnia, że w Japonii nawet zwykłe przejście podziemne potrafi stać się celem samym w sobie. Nie jestem pewna, czy wystarczyłby cały dzień, żeby zorientować się we wszystkim, co ten dworzec ma do zaoferowania.

Kolorowy świat japońskiej popkultury

To, co od razu przyciąga wzrok w tym labiryncie, to kolorowy świat japońskiej popkultury; Pikachu wciąż jest ikoną, a Tamagotchi nie traci na popularności. Hello Kitty, urocze kurczaki, misie, króliki i inne postacie, które trudno jednoznacznie zidentyfikować, zdobią nie tylko sklepy, ale również – z tego co zdążyłam już zauważyć – autobusy, śmieciarki, plakaty i reklamy. To wizualny język Japonii, który otacza cię tu dosłownie wszędzie. Na dworcu każda z tych postaci ma swój własny sklep, który jest zawsze pełen entuzjastycznych fanów.

Sklep Tamagotchi w Tokyo Station City, pełen gadżetów, przed którym stoją ludzie
alt=Osoba z plecakiem spaceruje po korytarzach Tokyo Station City, z sklepami i innymi ludźmi
Sklep Pikachu w Tokyo Station City z klientami i dużą maskotką Pikachu na pierwszym planie
Kolorowy sklep z gadżetami inspirowanymi mangą, z różowymi dekoracjami i gadżetami przedstawiającymi postacie dziewczyn, Tokyo Station City

Sampuru i sztuka detalu – Kulinarne doświadczenie

Również restauracje mają tutaj swoją własną wyjątkową cechę. W witrynach wystawione są „sampuru”plastikowe repliki potraw, tak starannie wykonane, że w pierwszej chwili pomyślałam, że to prawdziwe dania. Wzrok dawał się nabrać, jedynie logika podpowiadała, że to raczej plastik.

Weszliśmy do jednej z restauracji, a kelner, jakże by inaczej, podał nam kartę dań – po japońsku. Wtedy z pomocą przyszły nam te „malowane” potrawy. Zawołałam kelnera i pokazałam w witrynie, co chcę zamówić. To doświadczenie uświadomiło mi, że w Japonii takie rozwiązanie jest idealne bo ułatwia zamawianie. I pomijając praktyczność takiego rozwiązania, same repliki potraw pokazuja że, dbałość o szczegóły przejawia się tu w każdym aspekcie życia – nawet w najprostszych, codziennych sytuacjach.

Plastikowe modele jedzenia wystawione w witrynach restauracji w Tokyo Station City
Mapa Japonii napisana po japońsku

O tokijskim dworcu słów kilka

Oryginalny budynek Dworca Centralnego w Tokio otwarto w 1914 roku. Jego budowa trwała aż sześć lat, a za projekt odpowiadał Kingo Tatsuno, uznawany za ojca nowoczesnej architektury Japonii. Powstał monumentalny, inspirowany europejską architekturą gmach z czerwonej cegły – o długości 335 metrów, wysokości 45 metrów i powierzchni użytkowej wynoszącej 23 900 m². Ceglana fasada i charakterystyczne kopuły wyróżniały go na tle ówczesnej zabudowy i do dziś są jednym z najcenniejszych przykładów miejskiej architektury z początku XX wieku w tym kraju.

O tym, jak genialna była to konstrukcja, przekonano się w 1923 roku, kiedy dworzec przetrwał potężne Wielkie Trzęsienie Ziemi w Kanto, unikając szalejących wówczas w mieście pożarów. Niestety, co oszczędziła natura, zniszczył człowiek. Podczas bombardowań w 1945 roku dworzec został poważnie uszkodzony – dach spłonął, a kopuły uległy zniszczeniu. Po wojnie odbudowano go w uproszczonej formie, a dopiero w latach 2007–2012 przeprowadzono kompleksową renowację, która przywróciła mu wygląd z czasów otwarcia.

To właśnie stąd wyruszył pierwszy japoński bullet train. Podczas ceremonii otwarcia linii Shinkansen w 1964 roku, zorganizowanej z okazji Igrzysk Olimpijskich w Tokio, pociąg wyjechał uroczyście z tego dworca, wpisując stację na stałe w historię światowej kolei.

Dziś budynek pełni znacznie więcej funkcji niż tylko kolejowy węzeł komunikacyjny. Kryje w sobie unikalną galerię sztuki, luksusowy hotel, którego historia sięga początków stacji, a rozbudowane strefy handlowe w podziemiach i na wyższych kondygnacjach sprawiają, że Tokyo Station to prawdziwe miasto w mieście. W 2003 roku dworzec został uznany za ważne dobro kultury i pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych budynków Tokio.